
W rozmowie, temat: Bezpośrednia współpraca jako dypl. technik masażysta z lekarzami, a także obecność na wielu kongresach, także gościnnie jako wykładowca. C.d.

- Mam pytanie, Jak to się stało, że poza podstawową praktyką, uczestniczyłeś w wielu konferencjach, kongresach, ale także sporo na medycznych, tzn. dla lekarzy? Także zajęcia na podyplomowych studiach PSME i wiem że kiedyś dla położnych i fizjoterapeutek chyba kierunek HOOP?
Nie wiem. Ale jako nauczycielka na kierunku technik masażysta, próbuję czasem pokazać uczniom i zachęcić absolwentów, ile można w ramach naszej profesji.
A ty jakbyś miał zero stresu, kompleksów. Możesz odpowiedzieć, jak do tego doszło, coś więcej o konkretnej współpracy?
- Serio? To potrzebny jest wyjazd na wspólny weekend, rozmowy, wytłumaczenie, etc. Albo jeśli jest czas na spory artykuł. Proszę nie traktuj tego jako wspominki, tylko genezę. Można udostępnić.
Pierwsza moja praca jako dypl. technik masażysta w Klinice PSK nr 4 i Ortopedii, w Poznaniu, od 1990 roku. Byłem jeszcze sąsiadem profesora Wiktor Degii. Rewelacyjna praca w świetnym zespole, w gabinecie masażu na rehabilitacji i częściowo z pacjentami masaże w salach, przyłóżkowe. Były wtedy zawody: technik masażysta lub fizjoterapii oraz mgr rehabilitacji ruchowej, pracowaliśmy w zgranych zespołach. Moi pacjenci po urazach, wypadkach, operacjach, czasem po oparzeniach, z bliznami, zrostami, czasem po amputacjach. Także masaż dzieci po korekcji podniebienia, warg, itd. I to był niesamowity poligon zawodowy, albo coś potrafisz, albo dziękujemy panu.
I co ciekawe, po podstawowej pracy, jako że mieszkałem w tym samym budynku, w pokoju nad skrzydłem administracyjnym, czasem po podstawowej pracy przychodziłem na dyżury, prosząc lekarzy o opis sytuacji i dokumentacji. Dziwili się krótko, potem byłem nazwany ten dociekliwy masażysta, humorystycznie. A kiedy dodatkowo zacząłem pracować w klubie sportowym, doszła trochę traumatologia sportowa. (…)
- Czyli wtedy w ramach współpracy zainteresowały cię temat medycyny estetycznej, czy chirurgii plastycznej? Dobrze rozumiem?
- Nie, wtedy nie było nawet pojęcia medycyna estetyczna! Chodzi o genezę doświadczeń w nurcie zdrowotno-estetycznym i somatopsychicznym, czyli jak stan drowie wiąże się z kwestiami wyglądu, a także jak stan po urazach, operacjach, może wpłynąć na psyche. Wtedy nie było prawie psychologicznego wsparcia, a my nie bawiliśmy się w psychologów, jak to dzisiaj niektórzy mają, chodziło raczej o zrozumienie procesów.
Nie było też zalewu tzw. kursów masażu relaksacyjnego czy modelowania jak to dzisiaj. Konkretne wyzwania i współpraca, a co ważne może i krótsze zabiegi, ale wykonywane regularnie, dzień po dniu, manualny drenaż limfatyczny, masaż tkanki łącznej, praca z bliznami oparta na pracy warstwowej, zwłaszcza w obrębie głowy, twarzy, konkrety.
Potem miałem okazję skonsultować moje doświadczenia także zagranicą. Po 1992 roku w USA, i zauważyłem jak w niektórych tematach byliśmy w praktyce bardzo do przodu. A potem, w zrozumieniu była pomocna min. współpraca z rolferami, ze starej dobrej szkoły, Idy Rolf. Nie mylić z powięziówką, w znaczeniu jak się ją dzisiaj rozumie. (…)
W 1997 roku zaproponowałem Krakowskiej Szkole, ongiś: Medyczne Studium Zawodowe Wydział Masażu Leczniczego dla Niewidomych, I Targów Edukacyjnych z Masażu. Niesamowite zainteresowanie, pierwsza taka konferencja w Polsce, ale to historia. (…)
Przez jakiś czas współpracowałem także instytutem psychosomatycznym i prowadzącym go lekarzem, psychiatrą. Na konferencjach ukazywałem masaż, nurt body work jako skuteczna forma uwalniania napięć. Dalej wielośrodowiskowa współpraca, a także kolejna książka.

Gdzieś pod koniec lat 90-tych, zgłosiła się pierwsza pacjentka po chirurgii plastycznej, potem następne, co ciekawe z konkretnego zlecenia lekarzy chirurgów z Poznaniu. Początkowo takie osoby były w wizualnie nieciekawym stanie, ale poszliśmy w tych tematach daleko do przodu. Przedstawiałem te tematy na konferencjach z masażu, kosmetyki, rodziła się kosmetologia, a potem zaproszona mnie na konferencje medyczną, lekarską. I lekarze rekomendowali szkolenia u mnie, tak to poszło.
Od liposukcji, przez plastykę brzucha, korekcje piersi, plastykę rekonstrukcyjną, stany po oparzeniach, lasery jeszcze raczkowały w tym temacie. Pierwsze wystąpienia na kongresie medycyny estetycznej, potem chirurgii plastycznej i fala. Także przygoda z konferencją w Rzymie, uczestniczyłem z lekarzami.

Ale najdłuższa współpraca była jednak z Podyplomową Szkołą Medycyny Estetycznej dla lekarzy, w ramach współpracy okazyjnie pracowałem z pacjentami w „klinice szkolnej”. Ale też był czas na publikowanie artykułów i następnych książek oraz specjalistyczne szkolenia. (…)
- Nie wiedziałam że tak można, a o jakich latach mówimy?
- Przede wszystkim gdzieś 2000-2020. Potem ograniczyłem tak intensywną działalność. Ale myślę że sytuacja postcovidowa sporo zmieniła. Ale to już osobny temat.
- Dlaczego akurat współpraca z lekarzami, a zwłaszcza z tych specjalizacji tak dobrze się tobie układała?
- Po prostu kiedy te tematy, zabiegi stały się powszechniejsze, byłem już od lat w praktyce. Ale chodzi także o fakt, iż w mojej profesji podstawą jest nie tylko masaż, ale dotyk, palpacja. Zdarzało się że „skanowałem” palpacyjnie przed operacjami, a potem rewitalizacja po. I jeszcze jedno miałem okazję poprowadzić wykład na dużym kongresie lekarzy w Lublinie i wtedy właśnie była niesamowita atmosfera, konkretne pytania oj działo się sporo.


Wydałem także moje następne książki dotyczące min. tych tematów, przy okazji kilka edukacyjnych artykułów w prasie i poszła fala.


Także regularnie współpracowałem z Magazynem LNE do tego wykłady na ich kongresach. (…)

- Czyli to nie była taka powszechna współpraca u innych? I jeszcze jedno, to zrozumienie somatopsychicznych relacji, super. A ty jesteś także po studiach z promocji zdrowia WSTH i podyplomowych z somatopsychologii na SWPS? Czy tak?
- Tak, ale rozmawiajmy w odniesieniu do mojej podstawowej profesji, czyli technika masażysty. Próbowaliśmy nawet prowadzić specjalne kursy, był projekt szkoły, ale ludzie nie bardzo rozumieli, chcieli raczej szybkie kursy i następne. A potem sytuacja z 2020 spowodowała, iż wpuszczona w online, sporo informacji, ale bardzo lakonicznych.
- Co ciebie jeszcze zaskoczyło, ale tak już w poprzednich latach?
- Zaskoczyło mnie niesamowite zainteresowanie grupy lekarzy i ich reakcje kiedy miałem ostatnią grupę na gościnnych wykładach na PSME. Rzadko coś nagrywam, ale włączyłem przed wykładem kamerę, tak aby później siebie poprawiać. Ale ktoś przekręcił ją i nagrała się widownia, tzn. lekarze. Tego nie mogę udostępnić, ale zrozumiałem jak ich to naprawdę interesuje i co konkretnie. Nie tyle co daje różnorodny masaż, ale ile bezpośrednia współpraca. I finalne zadbanie korzystających z zabiegów.
Co ciekawe, kiedy zapytałem czy może któraś z osób chciałaby się położyć jako „modelka” było od razu kilka chętnych. Reasumując: odczujesz to zrozumiesz.

Ale udostępniona jest ta część wykładu z prezentacji, można słuchać. (…)
Masaż i praca z tkankami miękkimi we wspomaganiu medycyny estetycznej, wykład Piotr Szczotka

- Gdzie jeszcze się tym dzieliłeś w poprzednich latach?
- Konferencje w Grecji, Paryżu i szkolenie w Mediolanie, ale to w innych środowiskach. Wykłady i prezentacje, etc.


- A co się obecnie dzieje, macie jakieś wspólne projekty?
-Tak, w zabiegach regeneracji skóry, … Pracujemy nad konkretnym protokołem, masaż jako wstępne skanowanie palpacyjne i rewitalizacja po zabiegach. Ja także udoskonalam protokół KTE Koncepcja Twarz Emocjonalna związana z somatoresponsywnością. Ale przede wszystkim podstawa to praktyka.
- Oj to ciekawe. Możesz coś więcej powiedzieć o tym projekcie?
- Póki co nie, lubię konkrety. I skupienie się na podstawowej praktyce. Przyjdzie czas udostępnimy podczas prezentacji, może także podczas szkoleń.
- Dziękuje, mogę prosić abyś w wolnej chwili jakoś streścił naszą rozmowę. Wie że potrafisz. I czekam na jakoś sygnał, gdzie można się konkretnie spotkać.
