- Dzień dobry, czy ma pan w gabinecie prysznic? Przed zabiegiem potrzebuję.
- Mam, oczywiście można skorzystać, jak najbardziej :)
Po kwadransie, dzwonek. Bo wie pan, stałam w dziwnym korku, zaparkowałam i na skróty przybiegłam przez las, rezerwat, aby się nie spóźnić i tak w ogóle zdrowotnie. Kobieta w średni wieku, bardzo aktywna zawodowo, działa też w jakiś organizacjach, rodzina. Elastyczne ciało, wysportowana sylwetka, nie jakiś fitnesowy typ, po prostu w dobrej kondycji psychofizycznej.
Od razu wyłącza telefon, kładzie się i odpływa, bardzo głęboko relaksując się, uwalniam napięcie. Tak jak jest aktywna, tak kiedy jest czas na zabieg, sesję, potrafi się przełączyć na być i odczuwać. Ot z respektem dla własnego ja i czyjegoś czasu.

2. Jakiś czas temu zagranicą, z wizytą u zaprzyjaźnionego kolegi. Gościnnie kilka zabiegów, sesji body work z zaprzyjaźnionymi, jego stałymi klientami. Przychodzi jedna z kobiet w dziwnym kombinezonie. Wywiad zdrowotny, kładzie się i świetnie reaguje podczas zabiegu (...)
Po zabiegu herbatka, dochodzi do siebie i mówi: Super było, teraz dobrze się poleci. Ubiera się zadowolona, dziękuje i wychodzi.
- Poleci, czym? Pytam zdziwiony.
- Kolega odpowiada: balonem. Wiesz ona ma dzisiaj jakieś loty, ale wcześniej umówiła się na ten zabieg, więc po prostu przyleciała. Niedaleko kliniki jest polana i „zaparkowany” balon!
No tak, umówiła się to przyleciała, odlot na zabiegu i potem wylot. Ot podobnie, zorganizowanie się, respekt do swojego i czyjegoś czasu. (…)
3. Czy mógłby pan przyjechać na zabieg domowy? Chodzi mi o dłuższy zabieg. Ogólny masaż, piling, praca z twarzą, itd? Tak na spokojnie, aby było wystarczająco czasu.
Jest dogodny termin, stół, do autobusu i w trasę. Na miejscu jestem trochę wcześniej aby ogarnąć nowe miejsce. Ktoś delikatnie klepie mnie po ramieniu. Słyszę: Witam, to ja.
Kobieta w kapturze, sportowe ubranie, obok pies, wracają ze spaceru, może po bieganiu. Wchodzimy, wszystko przygotowane, kominek grzeje, małe ciekawe mieszkanie. Rozkładam stół, klientka poszła pod prysznic. Wraca, wywiad zdrowotny i zaczynamy.
Po kilku minutach słyszę spokojny oddech, za drzwiami pies cicho drepcze. Bardzo duże napięcia, ale spokojnie warstwa po warstwie rozluźnia się. Niezwykła atmosfera w tym domu, dobre pozytywne energie, półtorej godziny szybko mija. Potem siada, chce porozmawiać, kawa, mamy podobne zainteresowania, literatura, góry, dobra muzyka. Zadzwoniła po przeczytaniu jednego z artykułów. Jest bardzo zapracowaną osobą, ale też potrafi korzystać z życia, umawiamy się na kolejne zabiegi.
Ot jeden z kolejnych dni, kiedy jesteś wdzięczny za profesję jaką wykonujesz, a ludzie szanują siebie i ciebie. (…)
4. Pan też czasem biega, czy tylko ten Walking Audiobooking?
- Słucham, wie pan co preferuję?
- Tak, naczytałem się trochę z pana blogu, zabawne i pożyteczne dzielenie się. Też kiedyś biegałem bez opamiętania, ale kilka kontuzji, potem w ogóle przestałem, bo większość znajomych tylko biegała, dosyć intensywnie. Ale zaciekawił mnie pan tym wpisem o długich, dynamicznych spacerach i słuchaniu książek. Jeśli nie jestem poza miastem w lesie, to z powodu szumów miasta wolę także słuchać książki. Polubiłem, czasem powoli jogging i książki. Ale spacery i książki ponad wszystko, coś w tym jest dla ciała i psyche. (…)

