Czyli spontaniczne dzielenie się doświadczeniami zawodowymi, wynikającymi z obserwacji.
Czyli spontaniczne dzielenie się doświadczeniami zawodowymi, bez tworzenia trendów. Ale każdy ma swoją drogę. Koleżanka zapytała: Jak wpadłeś na pomysł napisania pierwszej książki, a do tego wydałeś ją samodzielnie, tzn. przez własne wydawnictwo? Kolega: Jak do tego doszło, że byłeś współorganizatorem pierwszej konferencji, w postaci Targów Edukacyjnych z Masażu? Słyszałem że miałeś jedną z pierwszych stron internetowych w branży, w Polsce, kiedy jeszcze internet raczkował! A także własną wypromowaną koncepcję IMBW? Jakiś plan, projekt, czy co, podzielisz się tym? Jak znam życie, pewnie masz już nowe wyzwania, ale z jakiś powodów milczysz, tzn. w mediach społecznościowych? (…)
Dobra znajoma, wróciła właśnie z Hiszpani, ciekawe rozmowy i wspólne tematy. Najprościej jak mogę wytłumaczyć: intuicja, impuls i natychmiastowa realizacja. (…)
- Jeśli nie wystarczy to: obserwowanie, wyczuwanie faktycznych ludzkich potrzeb, oczekiwań, a nie kombinowanie, planowanie, czyli bez sztucznie tworzonych, jak dzisiaj w mediach społecznościowych trendów, mogę się mylić. Ale taka była i jest moja droga:
Przez lata, przede wszystkim dla mnie była najważniejsza praktyka, ale miałem już kilka publikacji i wystąpień publicznych. Mój przyjaciel, muzyk, artysta, podróżnik, AINU, także późniejszy realizator akcji charytatywnych, tyle że bez rozgłosu, zaproponował mi wyjazd do Hiszpani, gdzie miał trasę koncertową. Moja rola, jako tzw. wsparcie techniczne. I tak pojechaliśmy na kilka tygodni w trasę, gorącą i przełomową!
Po koncertach, jego pies Hask, wyczuł że da się mnie przebudzić skoro świt na spacer i w innych celach … . Wracając, zaparzałem kawę i w pewnym momencie, impuls! Przecież już nie zaśniesz, masz ze sobą kilka artykułów prasowych, a może by tak napisać obszerniej, np. książkę? Podkreślam, to nie są jakieś tam sentymenty, tylko odpowiedz na zadane pytania. Ufam, że warto, nie tylko odpowiadać, ale dzielić się.
Nie miałem komputera, laptopa, tylko notatnik. Zacząłem pisać, ale wtedy zajmowałem się dosyć mniej znanymi, jeszcze niszowymi, bardziej specyficznymi aspektami nie tylko w masażu, ale w nurcie tzw. body work, obserwacjami z doświadczeń zawodowych. I po kilku tygodniach, wracałem z płd. Hiszpani, autostopem, z rękopisem w plecaku, r. 1997.
- Co masz na myśli niszowe, mniej znane wtedy praktyki?
- Wówczas w Polsce królował masaż stricte leczniczy, terapeutyczny, trudno uwierzyć, ale np. relaksację uważano jako wymysły, wręcz wyśmiewano, a zabiegi pielęgnacyjne były kojarzone jedynie z kosmetyką. Natomiast jak wstępny, relaksacyjny masaż, rozumiany jako uwalnianie napięć, może pozytywnie wpłynąć na zabiegi stricte terapeutyczne, to był mój temat w praktyce. Zdawałem sobie sprawy ze znaczenia roli masażu w terapii, ale także w profilaktyce i relaksacji. Napisałem także rozdział o masażu na terenie firm, wówczas tzw. work-site massage, temat kompletnie jeszcze u nas nieznany. A także o roli masażu w okresie macierzyństwa, wówczas ciąża bez względu na przebieg, była uznawana jako przeciwwskazaniem do masażu, etc.
Tak powstał pierwotny zarys książki, opublikowanej jako: „Współczesny masaż, terapia, profilaktyka, relaksacja”. Kolega który przygotowywał mają książkę do druku, prowadził własne wydawnictwo Tipi i zasugerował, wydaj ją sam. I tak też zrobiłem.

Nie myślałem o promocji, raczej o popularyzacji zastosowania masażu i nurtu body work, w mniej znanych obszarach. Po opublikowaniu, było spore zainteresowanie przede wszystkim korzystających z masaży, ponieważ była wtedy pustynia informacyjna. Później nastąpiła fala zainteresowań, zaproszenia także do prowadzenia szkoleń, udziału w konferencjach, zamawiane artykuły do prasy, etc. Po kilku latach także pod wpływem impulsu, napisałem i wydałem kolejną książkę: „Integracyjny Masaż Bodywork w odnowie biologicznej i psychosomatycznej” i następne książki. (…)

- 2. Oj to bardzo ciekawe, a czy miałeś jakieś inne tzw. „impulsy, spontan”?
- Tak, min.: zadzwoniłem do teatru, zaproponowałem masaże dla aktorów i personelu. Po tygodniu pracowałem z aktorami, a w rezultacie, później w Teatrze Nowym w Poznaniu, zrealizowaliśmy przedstawienie z elementami masażu, jogi i qigongu. Kilka dni później ktoś kto był na tym przedstawieniu, zaproponował mi pracę w firmie, masaże dla pracowników. Innym razem zobaczyłem reklamówkę w aptece, informacje o klinice medycyny estetycznej. Pracowałem sporo z osobami: po urazach, wypadkach, z bliznami, etc. dla mnie to są aspekty zdrowotno-estetyczne. Zadzwoniłem i po tygodniu zaproponowali mi współpracę. W rezultacie miałem sposobność współpracować bezpośrednio z lekarzami, później wystąpić także na różnych kongresach min. medycznych, z masażu, fizjoterapii czy kosmetologicznych, min współpraca przez wiele lat z LNE. A dalej w ramach współpracy, na podyplomowych studiach lekarskich, PSME, prowadziłem gościnnie jako wykładowca program edukacyjny, przez ponad 20 lat: „Masaż kliniczny po zabiegach z zakresu medycyny estetycznej i chirurgii.” Tak, intuicja i impulsy. (…)
- Niesamowite, czyli w sumie prawie 30 lat, po Hiszpanii i książka. A czy dzisiaj działasz podobnie, intuicyjnie, w wyniku obserwacji twoich klientów, pacjentów, mam na myśli wspomniane ich realne oczekiwania i potrzeby? Masz jakieś inne pomysły?
- Tak, kilka lat temu, wycofałem się z wyścigu i tworzącej się rywalizacji w promocji szkoleń, w tym zwłaszcza online, na różnych forach dyskusyjnych. Obecnie poza przede wszystkim praktyką zawodową, prowadzę gościnnie warsztaty tzw. „dla potrzeb własnych i partnerskich”, jest coraz więcej zaproszeń także na dodatkowe wykłady. (…)
Prawdę mówiąc od czasu jak dopuszczono w mediach społecznościowych publikowanie postów anonimowo, kolejne grupy, zamieniają się w wysyp przeróżnych informacji. Czasem gdzieś zerknę i nie rozumiem, dlaczego ludzie tak się angażują w anonimowe posty. Czy nie rozumieją, że „boty” mogą nie tylko lajkować, ale tworzyć posty, ingerować w dyskusje, etc. Czy nie szkoda ludziom czasu, a może to uzależnienie.
Moje wszelkie posty, zwłaszcza w cyklu:” W rozmowach” są wynikiem realnych rozmów z ludźmi, z klientami tymi którzy mi zaufali. To także impuls do pisania, wyczuwania gdzie skręca praktyka. Dzisiejszym coraz większym wyzwaniem jest dotyk, nie tylko w terapii, ale w relacjach interpersonalnych, nie tylko partnerskich i tym się zajmuję w praktyce.
Do zobaczenia w realnym świecie, w gabinecie, w waszych domach, firmach na warsztatach lub na kongresach. www.bodyworker.pl

