
W rozmowie: Znajoma powiedziała mi o twoim programie, dotyczącym roli dotyku, ale przede wszystkim jak jej wykonujesz masaże. Ponoć bardzo subtelnie jak to określiła, ale widzę niesamowite, pozytywne tego efekty, na jej twarzy, to akurat mogę zobaczyć kiedy się widzimy, nawet online. Ponoć podczas sesji IMBW podobnie. Ale zdziwiło mnie że także podczas modelowania. Trochę poczytałam i staram się zrozumieć. Możesz mi wytłumaczyć dlaczego właśnie tak? Jaka była, jest geneza, inspiracje? Przecież rozpocząłeś od masaży stricte leczniczych, w rehabilitacji, także od sportowego w klubie, potem modelowanie, etc.
A od lat, pracujesz jednak zupełnie inaczej. I zobaczyłam także video, ten fragment z konferencji w Paryżu z twojego pokazu Twarz Emocjonalna, mega hipnotyczne. I jeszcze te wykłady o somatoresponsywności, na kilku spotkaniach konferencyjnych w Polsce. Somatoresponsywność, piękny termin.
Praktykujemy daleko od siebie, ale jak będę ponownie w Polsce to proszę o czas i miejsce dla mnie. Czy możesz odpowiedzieć przy okazji w cyklu, w rozmowach? (…)
- Właśnie dlatego że rozpocząłem praktykę na oddziale rehabilitacji, klinicznie, w 1989 roku w Poznaniu, pracując stricte z pacjentami: czasem byli po operacjach, poparzeniach, z bliznami, po amputacjach, bywały też dzieci. I zrozumiałem, że ważny jest nie tylko sam masaż, strona techniczna, ale także rola dotyku. Tyle że mnie interesowało to w praktyce a jednocześnie naukowo. Jak pracować z kimś kto jednocześnie potrzebuje zabiegów, masażu, a z drugiej strony jest po wielu przejściach. Czasem da się zauważyć, wyczuć awersję do dotyku, lub też inną, specyficzną nadwrażliwość. Jedni chcą bardzo intensywnego masażu, deklarując że tylko taki dobrze odczuwają. Inni mają zupełnie inaczej. Wówczas pracowałem także z dziećmi po operacjach i wykonywałem pierwsze masaże u kobiet w ciąży, a potem u niemowlaków. Rozpocząłem także prowadzić warsztaty dla rodziców z dziećmi. To był proces, przez lata. Z czasem skupiłem się w pracy na dwóch nurtach: psychosomatycznym i zdrowotno-estetycznym.
A termin somatoresponsywność podsunął mi dopiero jakiś czas temu, mój dobry kolega, psychoterapeuta, wykładowca Tomek Borowski.
Somatoresponsywność, to odczuwanie, maksymalne skupienie się zwłaszcza na początku zabiegów, sesji, na bardzo subtelnych reakcjach, nie tylko na masaż, ale na sam dotyk. A dalej pracujemy na tyle głęboko, na ile jest gotowy klient, pacjent, mniejsza o główny cel zabiegu, to dostosowanie do indywidualnych potrzeb. Są określone procedury, proszę jednak nie mylić ze schematem. (...)
- Rozumiem, czyli nie że jakieś tam trendy w obecnej sytuacji?
- Po prostu to wynikało z praktyki, w sytuacji klinicznej wtedy 30 minut na zlecane zabieg i następny, za to w regularnych seriach. Ale interesowały mnie coraz bardziej reakcje na sam dotyk, te trudne do określenia, bardziej subtelne i subiektywne. Nie w wyniku habituacji, ale zwłaszcza jak w pierwszych minutach reagujemy na sam dotyk, jeszcze nie fizjologicznie na masaż. I czasem właśnie te chwile decydują o całości zabiegów, sesji, etc.
Ale nie chodzi o jakieś deklaracje o holistycznym podejściu, czy zbytnie „uduchowianie” dotyku, czy rozbudowane zabiegi w stylu Spa. Oczywiście to jest dla wielu bardzo ważne. Mnie interesowała praktyczna strona, a zarazem naukowa. Niestety w owym czasie w Polsce choć masaż był bardzo dostępny i refundowany, nie było jak i z kim porozmawiać a tym dotyku, zwłaszcza naukowo. I tu nie chodzi o potwierdzenia, ale o inne realia. (…)
- Ale pojawiły się jakieś nowe opcje jak mniemam?
- W 1993 roku, miałem sposobność kontynuować naukę zagranicą. W USA, pokazałem jak pracujemy w Polsce i zaproszono mnie do wymiany doświadczeń zawodowych. I wtedy moja przyjaciółka, terapeutka masażystka, Kathryn Merrow, wskazała mi badania dr Tiffany Field w ramach Touch Research Institute w Szkole Medycznej Uniwersytetu w Miami. Dotyczyły właśnie nie tylko masażu ale i samego dotyku: u dzieci, zwłaszcza wcześniaków, u kobiet w okresie macierzyństwa, osób w depresji, etc. I obserwowałem doniesienia, jeszcze przez kilka lat dostając tradycyjny papierowy magazyn, bodaj: Touch …, etc?
Poza tym wymiana doświadczeń bezpośrednio, także zagranicą, w innych krajach, pokazała mi że obrałem dobry kierunek. Dzisiaj są to już oczywiste sprawy, mniemam że tak, ponieważ mowa o połowie latach 90-tych!
- Somatoresponsywaność piękny termin, teraz rozumiem, że to nie jest jakieś sztuczne marketingowe hasło. A dlaczego dzisiaj ten program jest taki ważny?
- Ten termin, określenie, wiele tłumaczy. Reasumując dotyczy podejścia do samego dotyku nie tylko stricte w masażu, ale także w relacjach interpersonalnych. Poza tym obecnie mamy ogromny deficyt dotyku, a z drugiej strony z uwagi na społeczeństwo coraz bardziej żyjące w świecie „wirtualnym” niektórzy mają problem z odpowiednim odczytem dotyku. Temat rzeka. (...)
Praktycy różnie dobierają słowa określające ich praktykę, tak aby określić ją bardziej precyzyjnie. Ale to już zupełnie inny temat. (…)
- Dzisiaj są stosowane bardzo trendy, dosyć intensywne masaże, np.: masaż tkanek głębokich, czy intensywne liftingi twarzy, jakie jest twoje zdanie?
- Mogę skomentować jaka jest moja praktyka, choć praca z ludźmi w oparciu o powięź, czy MTG lub opracowanie punktów spustowych nie są mi obce, ale to już w pewnym sensie przeszłość, przystanek w praktyce i edukacji. Mamy 2025 r.
Moje wieloletnie doświadczenia zaczęły się od wprowadzania elementów wstępnej relaksacji do praktyki stricte terapeutycznej. I na tym opierają się koncepcje pracy w nurcie body work, np.: IMBW Integracyjny Masaż Body Work oraz później także w KTE Twarz Emocjonalna. Resumując: pracuję miękko, głęboko, warstwowo i bezboleśnie. Dziś mamy także zupełnie nowe wyzwania zarówno z dotykiem w terapii, jak i w komunikacji interpersonalnej.
Wiele lat temu, moja praca licencjacka, dotyczyła min. roli masażu w profilaktyce drugorzędowej i dotyku. Promotorka zwróciła mi z humorem uwagę, że piszę dopiero pracę licencjacką, a nie doktorat, ponieważ chciałem przedstawić wtedy już własne badania oraz tzw. studium przypadków. Dlaczego nie zdecydowałem się na badania i na dalszy rozwój w tym kierunku? Ponieważ nie jestem akademikiem, jestem przede wszystkim praktykiem, a po podstawowej pracy wolałem pisać artykuły, potem książki, a w konsekwencji zaproszenia do prowadzenia szkoleń i kursów, oraz udział w konferencjach.
Kilka lat temu, przyszedł także czas powrotu do prowadzenia warsztatów, dotyczących zarówno roli dotyku nie tylko w terapii, ale także w relacjach. Nie tylko u dorosłych ale np.: w relacjach rodzic-dziecko, personel, czy pracownicy socjalni a podopieczni. Zwłaszcza w obecnych „wirtualnych” czasach, jest to temat bardzo potrzebny i te oczekiwania, potrzeby są podstawą, a nie tworzenie kolejnych trendów. Wystarczy bacznie obserwować, zrozumieć, ale nie oceniać!
A co do wspomnianego kongresu LNE w Paryżu, to nagranie z punktu widzenia technicznego, to mistrzostwo operatorów. Za co jestem także wdzięczny. Tu akurat przykład w koncepcji KTE Twarz Emocjonalna, link poniżej.

LNE Congress in Paris KTE Emotional Face Concept by Piotr Szczotka aka Peter Brush - YouTube
