Kiedy zacząłeś wykonywać zabiegi relaksacyjne i w jakich okolicznościach? Padło takie pytanie. Najkrócej mówiąc, kiedy zaobserwowałem, iż zapewnienie odpowiedniego komfortu pacjentom, powoduje wstępne rozluźnienie i można pracować miękko, głęboko, warstwowo i bezboleśnie z lepszymi efektami. Ale można to wytłumaczyć dokładniej. Wpierw ogólne rozluźnianie, uwalnianie napięć, dopiero potem uelastycznianie. (…)

Wtedy nie było mowy o relaksacji, jeśli już to używano terminu masaż rekreacyjny. O psychosomatycznych aspektach pracy z człowiekiem także prawie nie mówiono, a praktycy, cóż, nie wiedzieli jak się takimi obserwacjami dzielić. Pamiętam bardzo dobrze pierwszych pacjentów: młoda kobieta w klasie maturalnej po wypadku i po amputacji kończyny dolnej oraz kilkuletnia dziewczynka z obszernymi bliznach po oparzeniach, mężczyzna po złamaniu kręgosłupa oraz kobieta po wypadku, w depresji. Pierwsze zabiegi ograniczyły się jedynie do rozmów, bo nie byli w stanie poddać się zabiegom, szok, płacz, możliwe że awersja do dotyku, itd. trudno dokładnie określić z tak dalekiej perspektywy. Ale sukcesywnie, dzień po dniu musiałem wykonywać zabiegi, na tyle, na ile w tamtej sytuacji można było. Dostajesz zlecenie i działasz zadaniowo, panował wtedy mit o jedynie skutecznych zabiegach: intensywnych i wykonywanych do granicy bólu i tyle. Na ile się to zmieniło? (…)
Kiedy pierwszy raz zamówiono masaż domowy, przyjechałem i klient powiedział mi, że chce taki ogólny, rekreacyjny masaż. Że w sumie fizycznie nic mu nie dolega, ale tyra od rana do nocy w swojej firmie i jest ciągle napięty, aż do bólu. Tak to określił, pamiętam szczegóły. (…)
Innym razem pojechałem do kobiety po wypadku, ale była w depresji, prawie bez kontaktu. Pierwszy zabieg wykonany przez ubranie. Następne zabiegi dzień po dniu, w końcu zaczęła rozmawiać, powoli snuć jakieś plany. (…)
Twarz Emocjonalna? Naturalnie. Czy można z całego programu, kilku weekendów Integracyjnego Masażu Body Work zorganizować osobne szkolenie dotyczące twarzy? Rzecz w tym iż to bardzo potrzebne opracowanie, rzeczywiście zindywidualizowane do konkretnych potrzeb zarówno kobiet, jak i mężczyzn i o to pytają. Tego rodzaju pytania spowodowały, iż wyodrębniłem z całego kursu IMBW szkolenie pod roboczą wtedy nazwą Twarz Emocjonalna. Na początku XXI wieku szybko wzrosło zainteresowanie przede wszystkim deklarowanymi zabiegami liftingującymi, w ramach indywidualnej praktyki, a także w ramach medycyny estetycznej. Owszem od roku 2003 i pierwszego Kursu Twarz Emocjonalna na kongresie w Krakowie minęło sporo czasu.
W praktyce nie interesowały mnie deklaracje, natomiast konkretne reakcje psychosomatyczne. Chcesz skutecznie pracować z twarzą, podstawa to indywidualne podejście, wpierw uwalnianie napięć, palpacyjne skanowanie, a dopiero potem ewentualnie uzyskujesz dodatkowe, realne efekty. To jest proces. (…)

Dzisiaj z opracowania Twarz Emocjonalna coraz częściej korzystają także mężczyźni. Dlaczego?
Pojawiają się pytania, dlaczego tak, czy to nowe rozwiązania, przemyślenia w praktyce?
- Nie, nic nowego. Ale fakt, są to przemyślenia z wieloletniej praktyki, a obecnie także bardzo potrzebne, opcjonalne rozpoczynanie zabiegów w takiej właśnie pozycji. Bywa że nie tylko na wstępie, ale cała sesja.
Wiele lat temu, tuż przed wykładem na kongresie, położyłem krzesło na stole i poszedłem umyć ręce. Wracając na salę, przechodząc obok słuchaczy, usłyszałem: Fajny trik, pewnie ma symbolizować pozycję siedzącą, w której przebywamy przez większość czasu. (…)
Może i tak, jednak rzecz w tym, iż to krzesło było ustawione w pozycji embrionalnej. Jak „kształt” do którego często powracamy. Bywa że nawet kiedy chcemy położyć się wygodnie na brzuchu lub na plecach, w wyniku wielu uwarunkowań psychosomatycznych, ale także urazów, napięć, potrzeby kontaktu wzrokowego czy werbalnego, taką pozycję wybierają coraz częściej podczas spoczynku korzystający z dłuższych zabiegów, sesji. Pod warunkiem jeśli niczego wcześniej nie sugerujemy i po prostu dajemy wybór, poczucie sprawczości i komfortu.

- Proszę położyć się na wstępie w wygodnej dla pani, pana pozycji.
- Ale jak? – słyszę pytanie. Będzie dłuższy masaż, ale zazwyczaj instruowano mnie, aby na początku zabiegu kłaść się na brzuchu.
- A czy to było rzeczywiście zawsze komfortowe?
- Nie do końca – słyszę w odpowiedzi.
- To proszę położyć się w ulubionej, komfortowej pozycji. I często kładą się, ale nie tylko w pozycji na boku, czasem podciągają także nogi trochę w kierunku brzucha, do pozycji embrionalnej, jakby zamykając się w sobie. To tyle odnośnie tego co jest utartym schematem postępowania w wielu zabiegach, a tym co coraz częściej jest świadomą, realną potrzebą. (…)
Co łączy ludzi czujących się bardziej komfortowo w takiej pozycji? (...)
Praktyka zawodowa zarówno w gabinecie jak i w terenie: w firmach i w domach oraz udział w konferencjach i szkoleniach pozwala na głębsze dostrzeganie i analizy jak zmienia się praktyka, w jakim kierunku zmierza. Nie tylko w oparciu o doświadczenia własne ale spotykanych ludzi, dotyczy to konkretnych oczekiwań klientów, ich realnych potrzeb i możliwości. Bezpośrednia praca z ludźmi dostarcza także informacji co do potrzeb w zakresie szkoleń, warsztatów. Kilka podstawowych informacji, ufam iż warto się nad tym zastanowić.
W praktyce własnej i podczas rozmów coraz częściej pojawiają się tematy: Powrót do zabiegów całościowych, ale ze szczególnym uwzględnieniem np.: grzbietu, twarzy, łydek, stóp: (…). Zauważanie dodatkowych pozytywnych efektach przez samych korzystających z zabiegów. (…) Zakres wykonywanych zabiegów, sesji, różne miejsca praktyk, kameralnie i komfortowo. Dostosowanie metod do konkretnych potrzeb, oczekiwań, podwyższanie jakości usług zamiast jej ilości. Natłok informacji i zmęczenie terminologią. Wzrost zainteresowania regularnym korzystaniem z zabiegów, w tym mobilnych, inna świadomość, dwa w jednym, współpraca w zespole. (…)
Zakres wykonywanych zabiegów, sesji: Konkretne fakty z doświadczeń w praktyce wskazują na to, iż jeśli już ludzie znajdują czas, to oczekują raczej ogólnych (jeśli ktoś preferuje określenie także całościowych) zabiegów, ale ze szczególnym uwzględnieniem np.: grzbietu, twarzy, łydek i stóp. Oczekują także w gabinetach i w praktyce mobilnej ogólnych zabiegów ale zarówno z elementami masażu leczniczego, inni zaś z modelowaniem miejsc problemowych, uelastycznianiem, także profesjonalnej relaksacji, etc.
Jednakże wspomniana relaksacja dotyczy bardziej profesjonalnych, specjalistycznych metod w sytuacji silnego stresu, chronicznych napięć, czasem sytuacji post traumatycznych, co wymaga sporego doświadczenia i skupienia. Tym bardziej iż jest zauważalna coraz częściej spontaniczna potrzeba rozmowy, wysłuchania, ale bez oceniania. Tu kłania się także psychosomatyka, potrzeba empatii, pokory, a nie zakładanie z góry iż każdy tzw. relaksacyjny zabieg, sesja, przebiegać będzie według ustalonego schematu, przeciwnie. Ważna jest także odpowiednia relacja z człowiekiem, budowanie poczucia bezpieczeństwa i zaufania. (…)

Sporo pytań zadano na spotkaniach, szkoleniach, konferencjach, a także w gabinecie i podczas praktyki w terenie. Jak skutecznie popularyzować zabiegi, sesje, co warto: artykuły, książki czy jednak filmy, prezentacje lub szkolenia? Pytania kierowane były do mnie, więc odpowiem z perspektywy własnych doświadczeń i przekonań, tego co zostało zrealizowane, dlatego bez zbędnego teoretyzowania czy akademickich rozważań.
Przede wszystkim praktyka i uważne słuchanie, obserwowanie, ale bez oceniania. Poza praktyką zawodową czyli bezpośrednią pracą z ludźmi, która jest dla mnie najważniejsza, zajmowałem się także popularyzacją masażu, promocją zdrowia i nurtu body work. Podkreślam już na wstępie: popularyzacją, czyli dostrzeganiem i ukazaniem realnych potrzeb i możliwości w konkretnej sytuacji. Nie mylić z wyspecjalizowanymi narzędziami marketingu: promocji, socjotechnik, czy tworzeniem trendów.
Tak warto, a czy się opłaca w sensie finansowym, to zupełnie inny temat. Warto było także podarować czas ludziom poza praktyką, zarówno na pisanie artykułów, później książek, także programy w TV, aktywność w Internecie, blogi, filmy, teatr, itd. To także wartość dodana, bezcenna. (…)

Termin psychosomatyka staje się obecnie coraz częściej stosowanym przez różne grupy zawodowe. Jedni są teoretykami, inni bardzo skupiają się na badaniach, ale najważniejsza jest praktyka. Tym bardziej jeśli praca z ludźmi dotyczy odczuwania także bardziej subtelnych reakcji, po obu stronach. Bywa że korzystający z zabiegów są w stanie ciekawiej opisać swoje doznania, reakcje, oczekiwania, itd. niż osoby posługujące się specjalistyczną terminologią. Dlatego warto być uważnym i dostrzegać jak się z nami ludzie komunikują, wsłuchać się co do nas mówią. Zwłaszcza jeśli nie sugerują się opiniami innych, a sami spontanicznie informują o zjawisku, tu skorzystam z określenia UPAE po polsku: Nieoczekiwane Pozytywne Dodatkowe Efekty. Wsłuchałem się wówczas w te doniesienia i była to motywacja do rozwoju, poszukiwań, zrozumienia także różnych oczekiwań ale i realnych możliwości.
Jak opisać z jednej strony, przykładowo sesję Integracyjnego Masażu Body Work poprzez doznania korzystających z zabiegów, a jak dla zainteresowanych szkoleniami? (...)

Z rozmów i z korespondencji.
1. Zastanawiało mnie motto twojej praktyki: Można żyć w ciągłym napięciu, ale po co? W końcu dotarło to do mnie. Pracowałam w dużej firmie, zadaniowo. Czasem korzystałam z masaży i różnych sesji. Choć były to profesjonalne zabiegi, w bardzo dobrych ośrodkach, deklarujących różne, ciekawe metody, jednak czegoś mi brakowało. Zrozumiałam iż problem był w moim nastawieniu. Na przykład idąc na zabieg relaksacyjny, traktowałam to także zadaniowo, na zasadzie na pewno zmniejszy się napięcie, będzie przyjemnie, spokój, odprężenie, etc.
Ale nie potrafiłam odpuścić, chciałam wszystko, ciągle, kontrolować. (…)
Napisałeś że w sensie psychosomatycznym, profesjonalna relaksacja to spontaniczne uwalnianie napięć, swoiste przełączenie z ciągłej aktywności na być, doznawać, inaczej postrzegać. Czy tak?
Pobudzenie i uwolnienie napięć, emocje i ekspresja ciała, są podobne do rytmu fal morskich uderzających o brzeg. Nie ma identycznych, różnią się częstotliwością, amplitudą. Pobudzenie jak fala rozchodzi się przez ciało w różnych stopniach i kierunkach, a elastyczność tkanek miękkich to ciągły ruch, w synchronizacji z oddechem. Ale coraz więcej osób żyje w ciągłym, silnym stresie, napięciu i nie potrafią odpuścić. Stopniowo tracą elastyczność.
Ciało nigdy nie jest w kompletnym bezruchu, nawet podczas snu. Silne długotrwałe napięcie, urazy, problemy neurologiczne, wymuszone, stałe pozycje w pracy, mogą czasowo lub trwale powodować spadek ogólnej elastyczności. To tylko kilka czynników.

Odczuwam dzisiaj znaczną poprawę, nie kieruję się metodami, ale tym na co jestem gotowa, czego oczekuję, ale nie w formie zadań do wykonania. Wcześniej traktowałam zabiegi tak samo jak pracę. W rezultacie praca była bardzo stresująca, spore napięcie, natomiast podczas zabiegów, nie potrafiłam odpuścić, ciągle kontrolowałam każdy ruch. Kładłam się z telefonem w zasięgu ręki. Później zrozumiałam, iż za pomocą bardzo prostych metod, można także odpuścić, uwolnić napięcia.
Istotny jest nie tylko dotyk w terapii, ale także w komunikacji interpersonalnej. Bierne, drobne ruchy, podobne do falii, także te które odczuwasz podczas masażu lub pozycjonowania, zmiany ustawień ciała, rozciągania, pomagają w relaksacji. Także spontaniczny, aktywny ruch, np. taniec, lub spacer o zmiennej dynamice, mogą czasem zaskoczyć dodatkowymi, bardzo pozytywnymi skutkami. Aby zachować elastyczność lub ją uzyskać oraz rozwinąć, nie są konieczne jedynie wyrafinowane, skomplikowane techniki, metody, sesje. Warto rozpocząć od prostych metod. Rzecz w tym, aby nawet te niewielkie, pozytywne zmiany, świadomie odczuwać i w ogóle potrafić dostrzec. (...)
Precyzyjna to praca i wymagająca cierpliwości. Masaż, praca z ludźmi w skupieniu na tkankach miękkich, wymagają także regularnych zabiegów, ale przede wszystkim zastosowania naturalnych metod, bez ścieżek na skróty.
Modelowanie miejsc problemowych, uelastycznianie tkanek: zrostów, zwłóknień, rozstępy, stłuczenia, blizny pooperacyjne, urazy powypadkowe. Dalej: właściwy cellulit (pefs), rewitalizacja po porodzie oraz po nagłej utracie (spadku) wagi, przygotowanie do zabiegów, diagnostyka palpacyjna oraz praca po zabiegach z zakresu chirurgii plastycznej, rekonstrukcyjnej i kosmetycznej, długo można wyliczać zakres tematyki zdrowotno-estetycznej.

Jeśli do tego korzystający są w silnym stresie, napięciu, po przejściach, czasem w traumie, podczas zmian w życiu zawodowym i osobistym, to jest sporo realnych wyzwań. Tu bardzo liczą się także szczegóły dotyczące nie tylko strony technicznej, metodyki zabiegów, ale budowanie poczucia bezpieczeństwa i zaufanie oraz organizacja zabiegów. (…)
Deklaracja: pracuję miękko, głęboko, warstwowo, bezboleśnie. (Jeśli masz inne podejście, to nie czytaj.)
Byłem świadkiem wielu wspaniałych przemian ludzi, zewnętrznych jak i wewnętrznego rozwoju. Ale i tragedii, spowodowanych zatraceniem się jedynie w pracy na rzecz własnego wyglądu. (...)
Z cyklu jak skutecznie ukierunkować praktykę, w odpowiedzi na pytania: 1. Jestem kilka lat po porodzie, straciłam kontakt z zawodem, jak się dalej rozwijać zawodowo? 2. Po urazie kręgosłupa nie mogę obecnie tak intensywnie pracować, ale bardzo lubię swój zawód, może jakieś podpowiedzi co dalej? 3. Zauważyłem iż pracujesz z ludzi w różnych grupach docelowych, jak to się tobie udało? 4. Zmieniłeś kierunek, tzn. nurt, metody, sposób pracy z ludźmi, dlaczego? 5. Chciałabym się dalej rozwijać, ale nie w kierunku stricte rehabilitacji czy fizjoterapii, jestem dyplomowaną masażystką, także po innych szkołach i studiach, co można dalej? 6. Może to zbyt prywatne pytanie, ale chyba masz pewne ograniczenia wzrokowe. Jednak poza praktyką w gabinecie, prowadzisz praktykę mobilną, jak to ogarniasz, organizujesz praktycznie? (...)

Kiedy kolejny raz słyszę lub czytam w korespondencji: Zawsze myślałem o profesjonalnych zabiegach, przede wszystkim o wykonywaniu masażu, ale mam już około trzydziestki i nie wiem czy jest jeszcze czas na zmianę profesji? (…) Lub też: Pracuję jako ..., ale chciałbym inaczej ukierunkować się w (…) Wtedy na moment mnie zatyka i mam jakiś przeskok mentalny.
30 lat temu to może była jakaś bariera wiekowa, ale dzisiaj? Możliwe że to zagranicą pozytywnie „zaraziłem się” zupełnie innym tokiem myślenia. Nie znaczy że od razu lepszym, ale po prostu innym. Czasem jest potrzebne zweryfikowanie swojej dotychczasowej drogę, tzn. praktyki zawodowej. Zawsze jest czas na wymianę doświadczeń zawodowych i ewentualnie potwierdzenie słusznej drogi, pracy w innym nurcie.
Spotykałem ludzi którzy jako: 40 plus, 50 plus, 60 plus, zaczynali przygodę z nową profesją, lub też zupełnie inaczej ukierunkowali własną praktykę. (...)

